Husaria Remo – Dominacja i wielkie zwycięstwo w hicie kolejki

Opublikowano w 21 lutego 2026 08:43

W zimny, czwartkowy wieczór wyszliśmy na boisko, żeby zmierzyć się z jednym z głównych kandydatów do mistrzostwa – zespołem z górnej części tabeli, który wielu już widzi na pierwszym miejscu na koniec sezonu. Było około 1°C, mecz rozpoczął się z 15-minutowym opóźnieniem, ale gdy tylko zabrzmiał pierwszy gwizdek, było widać jedno – jesteśmy gotowi.

Wygrana Husarii Remo

Pechowy początek i reakcja drużyny

Od pierwszej minuty narzuciliśmy swoje tempo. Wysoki pressing, odważna gra, cierpliwe budowanie akcji i szukanie wolnych przestrzeni. Graliśmy z podniesionymi głowami. To my kontrolowaliśmy piłkę. To my nadawaliśmy rytm.

W 9. minucie wydarzyła się sytuacja, która długo będzie w nas siedzieć. Piłka odbiła się od zawodnika rywali i trafiła pod nogi ich napastnika, który stał wyraźnie za naszą linią obrony. Gwizdek milczał. Flaga w dół. Akcja trwała dalej i chwilę później przegrywaliśmy 0–1.

Pechowy start. Niesprawiedliwy. Ale nie było spuszczonych głów.

Wiedzieliśmy, że gramy dobrze. Wiedzieliśmy, że to my prowadzimy grę. I że to tylko kwestia czasu.

 

Zasłużone wyrównanie

Konsekwentnie robiliśmy swoje. Szybkie rozgrywanie, dużo ruchu bez piłki, przeciwnik częściej za nią biegał, niż ją kontrolował. W 23. minucie dopięliśmy swego.

Kacper D. zagrał do Daniela K., po wrzutce zrobiło się zamieszanie, obrońca rywali nabił piłkę wprost pod nogi Klamy. Ten świetnym zwodem minął przeciwnika i spokojnie wyrównał na 1–1. Zasłużenie. Sprawiedliwość wróciła na boisko.

Do przerwy wynik się nie zmienił, ale każdy czuł, że to my mamy przewagę.

Druga połowa pod nasze dyktando

W szatni padły proste słowa: gramy dobrą piłkę, druga połowa będzie nasza. I taka właśnie była.

W 56. minucie Bartek S. wygrał walkę przy linii końcowej i zagrał piłkę w pole karne. Tam czekał Daniel K., który tylko dołożył nogę. 2–1. Ogromna praca Bartka, asysta z charakterem.

Po tej bramce dosłownie odlecieliśmy. Graliśmy szybko, kombinacyjnie, momentami rywal nie nadążał. Po wrzucie z autu Kacpra D. i walce Bartka S. piłka znów trafiła do Daniela K., który bez wahania uderzył w krótki róg. 3–1.

Chwila nieuwagi w obronie pozwoliła rywalom złapać kontakt na 3–2, ale reakcja była wzorowa. Zero paniki. Dalej swoje.

 

Piękne akcje i postawiona kropka nad i

W 74. minucie zobaczyliśmy akcję, która pokazuje, czym jest drużyna. Marcin J. do Karola G., ten z podniesioną głową wykłada do Kacpra D., a Kacper precyzyjnie trafia w róg bramki. 4–2. Futbol zespołowy w najczystszej postaci.

W 88. minucie wynik ustalił Marcin J. Po podobnej, składnej akcji Klama zachował się jak prawdziwy lider – nie szukał strzału na siłę, tylko dograł do lepiej ustawionego kolegi. Pewne wykończenie i 5–2.

 

Jeden z najlepszych meczów w tym sezonie

To był chyba nasz najlepszy występ w tym sezonie. Pełna dominacja, odwaga, pressing, gra kombinacyjna i walka do końca. Momentami graliśmy tak, że aż chciało się bić brawo na stojąco.

Pokazaliśmy, że potrafimy reagować po niesprawiedliwym ciosie. Że potrafimy kontrolować mecz z mocnym rywalem. I że chcemy walczyć o najwyższe cele.

W sobotę regeneracja. W przyszłym tygodniu wracamy do gry. Przed nami same finały. Jeśli zagramy tak jak w ten czwartkowy wieczór – możemy naprawdę namieszać w tej lidze.

Brawo Husaria. Taką drużynę chce się prowadzić i za taką drużynę chce się walczyć.

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.