Husaria przegrywa na własne życzenie!

Opublikowano w 25 października 2026 08:32

Są takie mecze, po których ciężko znaleźć odpowiednie słowa. I nie dlatego, że przeciwnik był poza naszym zasięgiem, ale dlatego, że sami zrobiliśmy naprawdę sporo, żeby tego meczu nie wygrać. 😅 Sytuacji mieliśmy tyle, że spokojnie można byłoby obdzielić nimi kilka spotkań. Niestety, jak to w piłce bywa – za niewykorzystane okazje trzeba później słono zapłacić.

Do meczu przystępowaliśmy mocno osłabieni. W porównaniu do ostatniego zwycięskiego spotkania zabrakło aż pięciu podstawowych zawodników: Damiana Gralaka, Szczepana Klamczyńskiego, Karola Grądziela, Patryka Buczka i Tomka Osipa. Do tego nasz trener postanowił skorzystać z uroków jesiennego urlopu. 🍂😎 Krótko mówiąc, łatwo nie było, ale mimo braków kadrowych wyszliśmy na boisko mocno zmotywowani i gotowi do walki!

Wygrana Husarii Remo

Pierwsza połowa - festiwal niewykorzystnych okazji!

Od pierwszego gwizdka ruszyliśmy do ataku i już w pierwszych 15 minutach stworzyliśmy sobie aż CZTERY stuprocentowe sytuacje! Problem w tym, że żadnej nie zamieniliśmy na bramkę. A jak mówi stare piłkarskie przysłowie – niewykorzystane sytuacje lubią się mścić.

I zemściły się błyskawicznie. W 16. minucie przeciwnicy wykorzystali swoją okazję i zamiast naszego prowadzenia zrobiło się 1:0 dla rywali. Nie spuściliśmy jednak głów. Kilkanaście minut później świetną indywidualną akcją popisał się Jakub Skarbek, który doprowadził do wyrównania! ⚽ Radość nie trwała jednak długo, bo chwilę później rywale ponownie wyszli na prowadzenie.

Na szczęście odpowiedź Husarii była równie szybka! Po dośrodkowaniu piłkę do siatki skierował Zviiad Kekeliia i mieliśmy 2:2! ⚽ Do szatni schodziliśmy więc z remisem, choć patrząc na liczbę naszych okazji, wynik powinien wyglądać zupełnie inaczej.

 

Druga połowa, walka do końca i bolesna końcówka!

Niestety, drugą połowę rozpoczęliśmy najgorzej, jak mogliśmy. Rywale szybko zdobyli trzecią bramkę i po raz kolejny musieliśmy gonić wynik.

Nie zamierzaliśmy się jednak poddawać! Gra była wyrównana, a my po raz trzeci tego dnia zdołaliśmy doprowadzić do remisu! 3:3 i wszystko zaczynało się od nowa! 💪

Z biegiem czasu to jednak przeciwnicy zaczęli przejmować inicjatywę i coraz częściej zagrażali naszej bramce.

W 78. minucie sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej. Marcin Kuligowski zobaczył czerwoną kartkę i końcówkę musieliśmy rozgrywać w osłabieniu. Rywale nie zamierzali czekać i już minutę później wykorzystali przewagę, wychodząc na 4:3.

Próbowaliśmy jeszcze odwrócić losy spotkania, ale zamiast upragnionego wyrównania dostaliśmy piątą bramkę. Ostatecznie przegrywamy 5:3.

Podsumowanie - sami sobie zgotowaliśmy ten los!

Nie ma co szukać wymówek. Mimo braków kadrowych mieliśmy wszystko, żeby ten mecz wygrać. Zabrakło przede wszystkim skuteczności, a przeciwnicy pokazali nam, jak należy wykorzystywać swoje okazje. My potrzebowaliśmy kilku sytuacji na jednego gola, oni byli skuteczni do bólu.

Szkoda, bo zostawiliśmy na boisku sporo zdrowia, trzykrotnie odrabialiśmy straty, ale ostatecznie wracamy bez punktów.

Teraz trzeba szybko wyciągnąć wnioski, otrząsnąć się i wrócić do roboty! Bo za tydzień czeka nas nie lada wyzwanie – podejmujemy lidera ligi, który do tej pory nie zaznał jeszcze smaku porażki! 

Łatwo nie będzie, ale przecież nikt nie mówił, że ma być łatwo! A może właśnie Husaria będzie tą drużyną, która jako pierwsza zatrzyma lidera? 😎

CAŁA NAPRZÓD, HUSARIA! 🇵🇱⚔️

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.