Za nami ostatni mecz fazy pucharowej, w którym zmierzyliśmy się z Haagse Hout. Tym razem, w przeciwieństwie do dwóch poprzednich spotkań, od pierwszej minuty wyglądaliśmy naprawdę dobrze.
Było tempo, agresja, dużo gry piłką i sporo sytuacji. Możemy mówić o dobrej grze i wielu naprawdę fajnych momentach, ale nie możemy przy tym zakłamywać rzeczywistości – jeśli tracimy aż pięć bramek, to coś ewidentnie nie zagrało tak, jak powinno. Ostatecznie przegrywamy 5:4 i choć patrząc na przebieg spotkania zdecydowanie mogliśmy wyciągnąć z niego więcej, po raz kolejny przekonujemy się, że sama dobra gra nie zawsze wystarcza.
Od poczatku po naszemu
Od pierwszego gwizdka wyszliśmy wysoko i agresywnie, przez co Haagse Hout miał spore problemy z opuszczeniem własnej połowy.
Pierwszą dobrą okazję po podaniu ze środka pola miał Bartek Ślęzak. Chwilę później kolejne kombinacyjne akcje zaczęły przynosić sytuacje, ale długo brakowało nam ostatniego dobrego dotknięcia.
W końcu Mateusz Kitka oddaje strzał, bramkarz odbija piłkę, piłka ląduje pod nogami Szczepana Klamczyńskiego , który strzela na pustą bramkę. 1:0! 🔥
Nie zwalniamy, dalej gramy swoje, ale przy ofensywnym ustawieniu zostawiamy rywalowi trochę miejsca. Szybka kontra, strzał z dystansu i mamy 1:1.
Na odpowiedź nie trzeba jednak długo czekać. Jakub Skarbek posyła świetną piłkę prostopadłą do Mateusza Kitki, Mati mija bramkarza i spokojnie kończy akcję. 2:1!
Swoją świetną sytuację miał też Patryk Kostrząb, ale tym razem bramkarz rywali stanął na wysokości zadania. Próbowali również Kamil Radowiecki z dystansu, Marcin Kuligowski głową po rzucie wolnym oraz Karol Grądziel.
Niestety historia lubi się powtarzać. Kolejny strzał rywali z dystansu, tym razem od słupka, i do szatni schodzimy przy wyniku 2:2.
Dobry początek drugiej połowy i gorszy fragment
Drugą połowę zaczynamy tak samo jak pierwszą – odważnie i ofensywnie.
W 51. minucie Bartek Ślęzak świetnie radzi sobie w polu karnym mimo trzech obrońców na plecach i wykłada piłkę do Jakuba Skarbka. Kuba precyzyjnym strzałem daje nam prowadzenie 3:2!
I wtedy niestety przychodzi fragment, o którym najlepiej byłoby szybko zapomnieć. 😅
Od około 60. minuty w naszą grę wkrada się nerwowość i niedokładność. Rywal wykorzystuje to bezlitośnie i w krótkim czasie zdobywa trzy bramki.
Z 3:2 robi się 3:5 i nagle zamiast kontrolować spotkanie, musimy gonić wynik.
Walczymy do końca
Ostatni kwadrans znów wygląda dużo lepiej. Wracamy na właściwe tory, zamykamy przeciwnika na jego połowie, próbujemy dośrodkowań i prostopadłych piłek.
W 77. minucie Bartek Ślęzak przechwytuje piłkę jeszcze w strefie obronnej rywala i pewnie trafia do siatki. 4:5!
Końcówkę spędzamy głównie pod bramką Haagse Hout. Próbujemy, naciskamy i szukamy wyrównania, ale po raz kolejny zabrakło nam tej jednej akcji, która pozwoliłaby uratować wynik.
Puchar za nami - teraz liga!
Patrząc na samą grę, możemy być zadowoleni z wielu fragmentów tego spotkania. Była jakość, były kombinacyjne akcje i potrafiliśmy stworzyć naprawdę sporo sytuacji.
Ale ciężko jednocześnie usprawiedliwiać dobrą grą pięć straconych bramek. W fazie pucharowej pokazaliśmy sporo dobrego w ofensywie, ale traciliśmy zdecydowanie za dużo goli. I nad tym trzeba pracować.
Puchar kończymy więc bez wyniku, na jaki liczyliśmy, ale z materiałem do analizy i jasnym obrazem tego, co trzeba poprawić.
A za tydzień kończą się testy. Zaczyna się liga.
Dodaj komentarz
Komentarze