Po długiej przerwie wróciliśmy na boisko w najlepszym możliwym stylu. Pogoda dopisała, słońce świeciło od pierwszej do ostatniej minuty, a frekwencja zrobiła ogromne wrażenie – na wyjazd do FC ’s-Gravenzande pojechało aż 17 zawodników. Taka kadra to siła, energia i wiara, że ten dzień będzie należał do nas 💪
Nerwowy początek i wyrównana pierwsza połowa
Mecz rozpoczęliśmy trochę mało skoncentrowani. Gospodarze od pierwszych minut grali odważnie, wymieniali sporo kombinacyjnych podań i starali się wykorzystywać wolne przestrzenie w środku pola. My odpowiadaliśmy głównie kontratakami, często po długich piłkach Kamila R., jednak w tej części spotkania brakowało nam jeszcze skuteczności.
Przeciwnik regularnie rotował składem, my natomiast graliśmy bez zmian. Gra była wyrównana, bez stuprocentowych okazji i do przerwy na tablicy widniało 0:0.
Druga połowa – Husaria na pełnym gazie
Po przerwie na boisko wyszła zupełnie inna Husaria Remo. Zaczęliśmy grać agresywniej, wyżej pressować i narzucać tempo. Rywale z każdą minutą tracili siły, a my – dzięki szerokiej ławce – tylko się rozpędzaliśmy.
W 53. minucie padła pierwsza bramka. Kacper D. zagrał w małej przestrzeni do Bartka S., a nasz napastnik świetnym ruchem zrobił sobie miejsce i otworzył wynik spotkania. Chwilę później, po wejściu świeżych zawodników, tempo gry jeszcze wzrosło. W 61. minucie Daniel K. obsłużył Bartka S. w polu karnym i było już 0:2.
Maszyna ruszyła na dobre. W 66. minucie Daniel K. po skutecznym pressingu odebrał piłkę, minął dwóch rywali i w sytuacji sam na sam pewnie trafił do siatki – 0:3. Od tego momentu w defensywie gospodarzy pojawiły się ogromne luki. W 71. minucie Bartek S., uruchomiony idealnym podaniem, ponownie wygrał pojedynek z bramkarzem i podwyższył wynik na 0:4.
Koncert strzelecki do samego końca
Husaria nie zwalniała. W 75. minucie Bartek S. wykorzystał błąd obrońców i skutecznym strzałem z dystansu skompletował kolejne trafienie – 0:5. W 82. minucie po faulu na Mateuszu S. mieliśmy rzut wolny z około 20 metrów. Do piłki podszedł Marcin K. i precyzyjnym strzałem w sam róg bramki zaskoczył bramkarza rywali – 0:6.
Ostatnie słowo należało znów do Bartka S. Po kolejnej długiej piłce Zviiad K. zachował się bardzo zespołowo i wyłożył piłkę koledze, a ten ustalił wynik spotkania na 0:7, kompletując pięć bramek i pieczętując prawdziwy mecz-bajkę .
Patrzymy do przodu
To zwycięstwo smakuje wyjątkowo po tak długiej przerwie. Wszystko funkcjonowało perfekcyjnie – od bramkarza, przez obronę i pomoc, aż po atak. Teraz jednak najważniejsze jest jedno: utrzymać formę .
Już w przyszłym tygodniu gramy u siebie z BMT – mocną, turecką ekipą. Zapraszamy wszystkich kibiców do wsparcia drużyny z trybun!
Na koniec życzymy Wam spokojnej, miłej niedzieli. Do zobaczenia na meczu!
Dodaj komentarz
Komentarze